Na Suwalszczyźnie cały czas utrzymują się świetne warunki narciarskie. Tutaj dzięki wysokiej pokrywie śnieżnej można wszędzie korzystać z biegówek. Tym razem wybraliśmy się nietypowo jak na narty bo do położonej w okolicach Sejn – Krasnogrudy. Jest ona związana z noblistą Czesławem Miłoszem.

      Miejsce to niezwykłe. Na północno-wschodniej rubieży Polski, dosłownie kilka kilometrów od litewskiej granicy, nad jeziorem Hołny w otoczeniu starego parku, stoi drewniany XVII w. dwór w Krasnogrudzie. (Opis usytuowania jakby znajomy: nad brzegiem ruczaju…, dwór szlachecki, z drzewa lecz  podmurowany,)

 

 

Pagórkowata okolica, z licznymi niewielkimi laskami, upiększona rozlanymi jeziorami sprzyja powstawaniu uroczych widoków. Tutaj czuje się klimat polski kresowej. Dobra te należały do krewnych Czesława Miłosza. W okresie międzywojennym młody Czesław wielokrotnie spędzał tu wakacje. Choć on sam przyjeżdżał do rodziny, to latem dwór pełnił rolę pensjonatu dla warszawskiej inteligencji. Po wojnie dla wszystkich tego typu obiektów nastały ciężkie czasy. Obiekt przejęło państwo, a prawowici właściciele musieli się wyprowadzić. We dworze zamieszkały rodziny robotników. Po latach dwór podupadł. Dzięki staraniom Fundacji Pogranicze i aprobacie samego noblisty dwór odzyskał swoją świetność. Dzisiaj jest to Międzynarodowe Centrum Dialogu. 

Niestety ze względu na weekendowy czas nie udało nam się zwiedzić wnętrz budynku. Za to do woli można przechadzać się parkowymi alejkami. Przekraczając dworska bramę wstępujemy w trochę w inny świat.

 

Lipowa aleja prowadzi najpierw na parking gdzie należy zostawić samochód. Stąd widać jezioro i oficynę, za którą stoi odrestaurowany dwór. Tutaj rozpakowaliśmy narty i ruszyliśmy na zwiedzanie.

 

Po krótkim obejrzeniu parku i przyjrzeniu się odnowionym budynkom, kolejną alejką poszusowaliśmy przed siebie. 

Wymarzone warunki dla nart biegowych. Pokrywa śnieżna na tyle duża by gładko po niej sunąć, ale nie tak głęboka by przeszkadzała w ruchu. Dookoła nie widać żadnych ludzi, w oddali tylko nieduże zabudowania wiejskie. Cała przestrzeń pól i lasów do naszej dyspozycji. Cicho aż w uszach dzwoni. Urozmaicona rzeźba terenu zachęca do zdobywania górek by potem z nich zjechać.

 

A… jeszcze mróz! Niestety był na tyle silny, że szybko przestał działać mój aparat i miałem mocno ograniczone możliwości robienia zdjęć. Ale trochę się udało. Po pewnym czasie zrobiliśmy przerwę na odpoczynek, uzupełnienie kalorii i płynów.

 

Dzień po woli miał się już ku końcowi i trzeba było wracać. „Wracamy do dworu” ktoś powiedział. Ile jest w tym zwrocie niezwykłego ładunku! Na podjeździe czekały na nas konie (mechaniczne). Krasnogruda nie odsłoniła przed nami wszystkich swoich tajemnic, ale to bardzo dobrze. Z pewnością wrócę tu by bliżej poznać to niezwykłe miejsce.

To jeszcze nie koniec atrakcji na dzień dzisiejszy. Za namową znajomych udaliśmy się na drugą stronę jeziora Hołny na posiłek do „Dworku Hołny”. W kierunku dawnego przejścia granicznego w Ogrodnikach jest od niedawna funkcjonująca restauracja. Sam budynek jest współczesny i stara się nawiązywać do dworskiej architektury.

 

W środku ładny, schludny i zadbany. Na uwagę zasługuje bardzo dobra kuchnia w przystępnych cenach. Ja spróbowałem „pierogów starego rybaka”. Pierogi z farszem z karpia i okonia były bardzo smaczne.

 

Jadłem już w wielu okolicznych barach i restauracjach. Z całą pewnością można polecić to miejsce komuś, kto odwiedza okolice Sejn.