Wiosna co raz bliżej. W powietrzu słychać czasem lecące gęsi. Ktoś gdzieś widział łabędzie krzykliwe, a nawet bociana. W puszczy jeszcze zima trzyma i co raz popaduje śnieg. Postanowiłem zrobić krótki zwiad i sprawdzić co się dzieje w dolinie Biebrzy.

      Po ostatnich opadach śniegu i lekkiej odwilży można się spodziewać wysokiej wody w rzekach. Tradycyjnie należało wybrać się nad Biebrzę. Choć najbardziej znana jest Droga Carska to moją ulubioną jest droga na Dolistowo. Z Augustowa wyjeżdża się w kierunku na Białystok i w Białobrzegach jest drogowskaz na Dolistowo. Początkowo jedzie się przez brzeżne puszczańskie lasy poprzecinane polami. Teren robi się co raz bardziej płaski. Za Mogilnicami wjeżdża się do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Dookoła rozpościerają się rozległe łąki i pastwiska.

 

Wypatruje z samochodu ptaków ale nic nie widać. Temperatura około 0 stopni, wiatr, pochmurno. Mijam  częściowo zamarzniętą śluzę Dębowo na Kanale Augustowskim. Od Jasionowa droga prowadzi wzdłuż koryta Biebrzy.

 

Woda wysoka ale nie na tyle by zalała drogę. Na łąkach stoi woda z roztopów.

 

Im bliżej Dolistowa tym teren się bardziej obniża i więcej wody. Miejscami droga jest powybijana i zalana ale w niewielkim stopniu. Mijam kilka miejscowych samochodów.

 

 

Ptaków nie za wiele. Nad wodą były jakieś, ale zbyt daleko by rozpoznać gatunek. Dalej trochę krzyżówek, i łabędzie nieme.

 

Trzeba sprawdzić czy pomiędzy nimi nie ma czegoś ciekawego. W końcu przed samą wsią trafiam na łabędzie krzykliwe i parę gągołów.

 

Jeszcze tylko z mostu ostatni rzut oka na rzekę i jestem w Dolistowie.

Dalej zobaczyłem jedynie myszołowa  i stadko czajek. Przy czajkach chwilę się zatrzymałem i je obserwowałem. Nie dały się jednak blisko podejść.

 

 

 

     

 

       W przyrodzie coś się zaczyna dziać. Kwitnie leszczyna i wawrzynek, zaczynają lecieć pierwsze ptaki. Droga na Dolistowo tym razem była przejezdna choć nie polecam jej dla samochodów o niskim lub delikatnym zawieszeniu. W pamięci mam czasy gdy woda była tak wysoka, że uniemożliwiała przejazd. Tym razem zabrakło jakieś 30 cm do zalania.