Jarząbek to jeden z naszych rodzimych gat. kuraków. Poza ornitologami i ludźmi lasu mało kto o nim słyszał, jeszcze mniej był widziany. Wiosna to oczywiście  czas ich godów i związana z tym możliwość łatwiejszej obserwacji. Wymaga to jednak pewnych umiejętności.

      Jarząbki to niewielkie ptaki wielkości kuropatwy. Zamieszkują lasy iglaste i mieszane, z dobrze rozwiniętymi wielogatunkowymi podszytami. Bogactwo gatunkowe roślin wpływa na ilość dostępnego pokarmu, im więcej różnego rodzaju borówek i owoców tym lepiej. Żywi się tez pączkami drzew i krzewów. Dobrze czuje się w lasach z domieszką brzozy, osiki, jarzębiny. Wymaga obecności podrostów i podszytów świerkowych. Można go spotkać w miejscach gdzie jest dużo wywrotów. Jednym słowem im las ma charakter bardziej puszczański tym lepiej się w nim czuję. W Polsce występuje w pasie puszcz od Białowieskiej przez Knyszyńską, Augustowską, Borecką, Romincką i Lasach Skaliskich. Występuje też w Górach Świętokrzyskich i na Roztoczu. Na południu jest go trochę w Sudetach i więcej w Karpatach. W świecie najlepiej czuje się w tajdze. 

      Po ostatnich opadach śniegu, biały „obrus” przykrył leśne tryby. Na jednej z nich udało mi się zauważyć tego ptaka. Po krótkiej obserwacji zobaczyłem drugiego. Ptaki jednak szybko pofrunęły dalej. Zostawiły po sobie tylko kilka tropów. Szybko zrobiłem zdjęcie bo rzadko jest okazja by uwiecznić takie odciski łapek, a może raczej cieków.

 

      Przełom marca i kwietnia to czas ich toków czyli godów. Jest to gatunek monogamiczny i terytorialny. Wczesnym rankiem samczyk odzywa się wysokim głosem przypominającym dźwięk powstający podczas nastawiania stacji radiowej. Zajmuje miejsce na zwalonym pniu lub innym wzniesieniu  i rozpoczyna tokowisko. Pogwizdując uderza skrzydłami. W ten sposób ogłasza konkurencji, że to on jest tutaj panem i władcą (jak na tak wielkiego ptaka przystało).

      Już od dawna są znane wabiki na jarząbki. Pierwsze powstawały z kości udowej zająca, gęsi lub bażanta. Dla uzyskania odpowiedniego dźwięku wnętrze wypełniane było woskiem.

Ciekawostką jest to, że ptaki maja swoja gwarę. To znaczy, trochę inaczej odzywają się w różnych regionach kraju. Tak więc jeśli umiemy wabić w Puszczy Piskiej to niekoniecznie zrozumiemy się z kogutkiem z np.  Roztocza. Współcześnie dobre rezultaty uzyskuje się na metalowych specjalnych gwizdkach.

 

Jeśli chodzi o samo wabienie to do wyboru mamy dwie pieśni. Pierwsza to głos rywala gotowego zwalczyć o rewir. Wtedy obrońca podbiega po ziemi z opuszczonymi skrzydłami do konkurenta i z  rozpostartym ogonem próbuje odstraszyć intruza. Takie spotkanie kiedyś udało mi się zobaczyć w Puszczy Boreckiej. Druga to dźwięk kurki akceptującej zalotnika. Trzeba pamiętać, że ptaki maja maskujące ubarwienie i w gąszczu krzaków trudno jest je dostrzec. Choć najczęściej w tych sytuacjach poruszają się pieszo to trzeba być przygotowanym na to że mogą też przylecieć. Jeśli teren jest sprzyjający to wabić można na stanowiskach co ok. 200m przez 5 min. Jeśli wiosną nie zdążymy wybrać się do puszczy na toki to jeszcze  nie wszystko stracone. Jesienią od września do października odbywają się tzw. toki pozorne i wtedy również można spróbować swoich sił.