Świętowanie najkrótszej nocy w roku ma swoją wielowiekową tradycję. Niewielu wie jak, a jeszcze mniej widziało jak to się naprawdę odbywa. W tym roku udało mi się być we właściwym czasie i we właściwym miejscu. Niewiele jest okazji by doświadczyć prawdziwej Nocy Świętojańskiej. 

      Zazwyczaj na scenie gra zespół. Przygotowane przedstawienie pokazuje jak to drzewiej bywało. Ludzie stoją pod sceną, spożywaja „napoje” niektórzy nawet się dobrze bawią. Tym razem było zupełnie inaczej. 

      W Dowspudzie w ruinach pałacu hrabiego Paca (niczym na zamku Horeszków) można było poczuć prawdziwego ducha dawnych zwyczajów. Na polanie przed pałacem zebrały się dziewczęta ubrane w białe sukienki, głowy obowiązkowo ustrojone polnymi kwiatami.

 

Wszystkie szukały ukrytego w parku kwiatu paproci. Przybyli goście tacy np. jak ja też mogli wziąć   udział w poszukiwaniach. Po starym parku niczym dawne damy krążyły białe sylwetki dziewcząt.

 

Nie tak łatwo było odszukać zaczarowany kwiat. Kto chciał mógł też spróbować swoich sił w pleceniu wianków. Ten konkurs wygrał akurat mężczyzna. Gdy już ciemniało, pałacem zawładną muzyczny zespół Słowiany. Energetyczna muzyka rozgrzała atmosferę.

 

Zaczęły się tańce. Najlepsze było jednak dopiero przed nami. Po zakończonym koncercie, przy blasku ogniska i pochodni odbył się świętojański obrzęd. Piękny biały śpiew rozchodził się po parkowej polanie. Zapach palonych ziół, charakterystyczne światło ognia i roztańczone sylwetki ludzi tworzyły niesamowity widok.

 

 

Wszystko to oddziaływało na zmysły widza. Następnie korowód rozjaśniony tylko pochodniami udał się nad Rospudę. Nad jej brzegiem zebrały się panny i swoje wianki powierzyły rzece.

Wielu kawalerów wiedziało za którym należy puścić się w nurt rzeki. Szybko rzucili się do wody by nie stracić tego jedynego. Szczęśliwi znalazcy mogli wspólnie usiąść przy specjalnie rozpalonych nad brzegiem ogniskach i posilić się własnoręcznie upieczona kiełbaską. 

Niesamowita impreza, bezpłatna, pomimo swobodnego wstępu dla wszystkich bardzo kameralna, świetnie przygotowana, oddziaływająca na ludzką wyobraźnie. Takie rzeczy tylko raz w roku, tylko nad Rospudą…

       Nie rozgryzłem tylko jednej rzeczy. Co rusałka gotowała w tym kociołku?