Uwielbiam jesień. Niech ludzie mówią co chcą dla mnie ta pora roku jest najładniejsza. (Zima też jest fajna. Wiosna owszem ładna, lato jakieś takie jednokolorowe – wszędzie zieleń. )Jesienią lubię rześkie powietrze, klucze migrujących ptaków, zapach opadłych liści. Czasem pada? To trzeba odpowiednio się ubrać. Prawdziwy początek to rykowisko. Człowiek chodzi niedospany po porannym wstawaniu. Potem nadchodzi złota jesień tak jak teraz. Drzewa stopniowo się przebarwiają. Jarzębiny chodzą w czerwonych koralach, a kasztanowce ciemno bursztynowych. Las złoci się od klonowych liści. Nie mogę usiedzieć na miejscu. „Coś” ciągnie mnie do lasu.
Tym razem wybrałem się do północnej części Wigierskiego Parku Narodowego w okolice rzeki Kamionki. Jest tam kilka dogodnych ścieżek pieszych i rowerowych. Wystarczy ogólnodostępna mapa WPN by wybrać sobie jakąś dogodną trasę i w drogę! Szlaki ciekawe z krętymi drogami co raz wznoszącymi się do góry lub opadającymi ku jeziorom czy bagnom.

Co jakiś czas są drogowskazy ułatwiające orientację.

Zmęczeni marszem mogą odpocząć sobie w specjalnie przygotowanych do tego celu wiatach.

Nieznana dotąd dróżka zaprowadziła nad urokliwe jezioro Gałęziste.

Podczas wędrówki najbardziej spodobała mi się rzeka Kamionka. Moją uwagę zwróciło piaszczyste dno.

W dzisiejszych czasach wiele rzek z powodu eutrofizacji jest silnie zarośniętych roślinnością. Tutaj mamy nie tylko czystą wodę ale i odsłonięte dno. Ma to duże znaczenie dla tarlisk ryb np łososiowatych. Należy pamiętać, że rzeka objęta jest ochroną ścisłą. Kajakiem tu się nie popłynie.

Zauważyłem też często występujące wiązy. ( W kraju ich populacja przerzedziła holenderska choroba wiązów). Osobliwością tego gatunku są charakterystyczne deskowate napływy korzeniowe. Przypominają trochę te z Puszczy Amazońskiej choć są oczywiście mniejsze.

Po drodze spotkać można było również tropy dzików. Te akurat w tym roku maja wielką ucztę. Dęby obrodziły w żołędzie. Jest ich całe mnóstwo.
Po kilku kilometrowej wędrówce nie miałem jeszcze dosyć. Ponieważ się ściemniało trzeba było wracać. Przy najbliższej okazji znowu ruszę w teren…