Każdy szanujący się ptakolub wyposażony jest w atlas do rozpoznawania ptaków. Każdy birdwatcher z aspiracjami musi mieć przewodnik Collinsa PTAKI EUROPY I OBSZARU ŚRÓDZIEMNOMORSKIEGO.

      Dopiero od kilku lat na naszym rynku dostępna jest polska wersja językowa. Wcześniej ze względu na brak tłumaczenia nie był on tak popularny.  Nie przeszkadzało to znawcom tematu w posługiwaniu się nim. Wielu biegle włada nazwami łacińskimi i angielskimi. Zw względu na „obrazkowy” charakter tego typu wydawnictw język nie stanowił większego problemu. 

      Na popularność pozycji wpłynęło kilka rzeczy. Zacznijmy od początku. Autorami są  L Svensson, K. Mullarney, D. Zetterstrom. Tłumaczenia na j. polski dokonał Dariusz Graszka-Petrykowski. Przewodnik wydany został przez Multico na dobrej jakości papierze z ładnymi ilustracjami. Przy opracowaniu współpracowało Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Zadedykowany został Markowi Kellerowi wybitnemu ornitologowi (u którego miałem przyjemność pobierać nauki).

 

Wielkość przewodnika sprzyja schowaniu go w plecaku, torbie czy większej kieszeni, co czyni go bardzo poręcznym.

 

Obłożony jest dwoma sztywnymi okładkami o czy napiszę jeszcze na końcu. Zawarte informacje zostały adaptowane do polskich warunków. 

      W opisach gatunków często występuje fachowe słownictwo, które jest wytłumaczone we wstępie. Można zapoznać się z budową ptaków i nazewnictwem poszczególnych części ciała i upierzenia.

Zawarto uwagi jak należy obserwować ptaki i jak interpretować to co wodzimy o różnych porach roku i przy różnym świetle.

 

Opisy gatunków zawierają nazwę polską i łacińską. Opisano miejsce gniazdowania i wielkość ptaków. Umieszczono praktyczne uwagi dotyczące oznaczania co jest bardzo cenne przy rozpoznawaniu ptaków, dotyczą one zarówno wyglądu jak i odgłosów. Rysunki na tablicach zawierają wskazówki na co należy zwrócić uwagę podczas obserwacji. Mała mapka pokazuje miejsca przelotów, lęgowe, zimowiska.

 

 

Na końcu jest oczywiście indeks nazw polskich i łacińskich. Wszystko to sprawia, że przewodnik jest niezwykle praktyczny.    W tej „beczce miodu” jest jedna mała łyżka dziegciu. Jak pisałem wcześniej są dwie sztywne okładki. Jest to rozwiązanie niezwykle niepraktyczne. Utrudnia szybkie i sprawne przekartkowanie. Ma to znaczenie zwłaszcza w terenie. Użytkownicy wydania np. angielskojęzycznego nie mają tego problemu. 

      Podsumowując jest to niezwykle udana pozycja książkowa. Ładnie wydana, z bogatą merytoryczną zawartością. Powinna znaleźć się w każdej bibliotece przyrodnika, a zwłaszcza ornitologa. Nie ma rzeczy idealnych i nawet niedogodność wynikająca z twardej oprawy nie jest w stanie zepsuć opinii. Z pewnością zabiorę ją wiosną nad Biebrzę.