Ubrania z futer i skór naturalnych w ostatnich latach budzą kontrowersję. Ale ja mam dawno wyrobioną opinie na ten temat. Jestem zdania, że produkty pochodzenia naturalnego powstałe w wyniku ROZWAŻNEGO działania, są jak najbardziej przyjazne środowisku. Proces powstawania takiej garderoby jest długi, wymaga pewnej wiedzy i kontaktu z kilkoma rzemieślnikami. Wszystko to wpisuje się w styl slow, co postaram się przybliżyć.

      Zacznijmy od właściwości technicznych. Taka czapka jest przede wszystkim bardzo ciepła. Powiem więcej jest fenomenalnym okryciem. Nie zdawałem sobie sprawy z niezwykłych zalet izolacyjnych póki jej nie zacząłem używać. Futro jak futro, wiadomo raczej jest ciepłe. Futro jenota jest dwu warstwowe. Przy skórze sierść jest krótsza i gęsta. Poprzerastana jest dłuższym, rzadszym i różnokolorowym włosem. Każda z dwóch warstw wpływa na ogólny wygląd i właściwości cieplne. Czapka, która jest przedstawiona na zdjęciu głównym przykrywa tylko wierzch głowy, a uszy pozostają odkryte. I tu jest jej fenomen. W takiej postaci, najczęściej w zupełności zapewnia komfort cieplny. Na niedużym mrozie wystarczy by kilka długich kosmków futra dotykało ciała np. uszu i od razu mamy uczucie ciepła. Gdy temperatura jest niższa czapkę można mocniej naciągnąć. Skóra jest oczywiście nieprzewiewna co chroni przed wiatrem. Na naprawdę duże mrozy warto skorzystać z uszatki. Opuszczając „uszy” zabezpieczymy nasze uszy przed zimnem. Dodatkowo długi włos przyjemnie otuli policzki. Nie wspomniałem jeszcze, że jest bardzo miła w dotyku i z chęcią człowiek zatapia w niej ręce lub twarz. 

      Taki produkt wymaga jednak specjalnego przechowywania. Futro by miało odpowiedni wygląd i właściwości cieplne nie może by zgniecione. W szafie „nie lubi” tłoczyć się z pozostałymi ubraniami. Przed sezonem dobrze jest je lekko strząsnąć by nadać puszystości. Mole to również wielbiciele takich futer. By się przed nimi ustrzec należny co jakiś czas wietrzyć nasze garderoby. Owady te nie lubią świeżego powietrza. Dlatego nasze babki systematycznie wietrzyły zawartość szaf. Stosowano też środki zapachowe. Ludowe sposoby to np. gałązka bagna zwyczajnego (to taka  obecnie chroniona roślina), ale lawenda jest równie skuteczna, a przy tym łatwiej dostępna.

       Najważniejsze w tej części garderoby to zdobycie odpowiedniego futra. Jestem zwolennikiem naturalnych futer pozyskiwanych w wyniku legalnego polowania. W przypadku jenota mamy do czynienia z bardzo skutecznym wrogiem drobnej zwierzyny, zwłaszcza ptaków. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że ten gatunek jest zupełnie obcy naszej przyrodzie. Jest wiele przykładów na to jak niebezpieczne jest wprowadzanie nowego elementu do środowiska przyrodniczego. Przypadek jenota tylko potwierdza tę regułę. Każdy przyrodnik mający „zielone” pojęcie to potwierdzi.  Zwierz do Polski przywędrował z zachodniej Rosji dokąd „dzięki” ludziom trafił z Azji. W naszym kraju najczęściej spotkamy go w lasach, zagajnikach, w pobliżu jezior i cieków wodnych. Jako skuteczny drapieżnik upodobał sobie przede wszystkim ptaki, ich jaja i lęgi. Ograniczenie drapieżnictwa ma ogromne znaczenie zwłaszcza dla rzadkich i wymierających kuraków jakimi są głuszec czy cietrzew. Dlatego ze wszech miar korzystne jest eliminowanie obcych zwierząt stwarzających zagrożenie naszej ginącej faunie. 

      Jeśli uda nam się wejść w posiadanie takiej surowej skóry to wymaga ona specjalnej obróbki. Na Podlasiu przez wieki najlepsi w tym fachu byli potomkowie Tatarów. Dzisiaj małych zakładów zajmujących się tą profesją prawie nie ma. Ale ja znam taki jeden niewielki warsztat. W trakcie wizyty należy powiedzieć do czego ma służyć skóra. Każde przeznaczenie wymaga innej obróbki materiału. Stary Tatar bystrymi oczami szybko stwierdził z jakiej jakości materiałem ma do czynienia. Kilkoma sprawnymi ruchami ręki znawcy przeczesze włos i przy okazji dowiemy się czy surowa skóra z sierścią została prawidłowo przygotowana do obróbki – wyprawienia. Nie wiem czy ma tyle pracy ale na efekt jego starań trzeba czekać kilka tygodni. 

      Mając wyprawioną skórę należy przejść do poszukiwania kuśnierza. Tutaj znowu trudności. W latach 70-tych ubiegłego wieku kiedy futro z lisów kosztowało tyle co Fiat 126p mieli oni pełne ręce roboty. Do dzisiaj przetrwało niewielu. Najczęściej są to osoby zajmujące się obecnie inną działalnością, a szycie futrzanych czapek to ich hobby. Znowu trzeba popytać znajomych kto zna takiego rzemieślnika. U kuśnierza dowiemy się o rodzajach nakryć głowy i co można zrobić z materiału, który posiadamy. Z dużego jenota wystarczy nawet na dwie czapki. Po korekcie naszych oczekiwań do możliwości, przystępuje się do zdejmowania miary. Dobry fachowiec doradzi w czym będzie najładniej, co pasuje do naszej budowy ciała. Znowu po kilku tygodniach zgłaszamy się po obiecany produkt.

      Futrzana czapa zimowa, z prawdziwej skóry, szyta na miarę, to jest dopiero produkt luksusowy! Otrzymujemy odzież pochodzenia naturalnego przyjazną środowisku. Skóra pochodzi z legalnego źródła, jej pozyskanie odbyło się zgodnie z przepisami i bez uszczerbku dla przyrody. Nawet chronione zwierzęta na tym zyskały. Następnie przetwarzana jest przez okolicznego rzemieślnika od pokoleń zajmującego się tym fachem. Sprzyjamy w ten sposób utrzymaniu ginących zawodów i wspieramy lokalną przedsiębiorczość. Dalej udajemy się do kolejnego rzemieślnika by uszył czapkę. Znowu jest to w naszej okolicy. Swoim wyborem wspieramy przyrodę, podtrzymujemy ginące zawody. Poszerzamy listę kontaktów z ludźmi. Cały ten proces jest wsparciem dla środowiska również w szerszym ujęciu. Nasza czapka nie została zrobiona tak jak tkaniny polarowe z pochodnych ropy. Jej produkcja nie była oparta na azjatyckiej sile roboczej. Nie przyjechała do nas z zamorskich krajów i tym samym mniej obciążony jest transport. Kiedy po latach przestanie być używana jej rozkład będzie trwał o wiele mniej niż np. wspomnianych wcześniej dzianin polarowych.