Dzisiaj jak w każdy wtorek pojechałem do garnizonowej stajni by ćwiczyć umiejętności w jeździe konnej, zwłaszcza teraz przed Piknikiem Kawaleryjskim. Ku mojemu zaskoczeniu na pastwisku pojawił się nowy koń, a właściwie konik. Jedna z klaczy urodziła źrebię.

      Jemioła bo tak nazywa się szczęśliwa matka od dawna chodziła z dużym brzuchem. Myśleliśmy nawet, że będą bliźnięta. Dzisiejszej nocy klacz o własnych siłach, na pastwisku urodziła kiziaka (jak to się mówi w tutejszej gwarze). Młody cały dzień spędził na pastwisku. Musiał go jednak obejrzeć weterynarz. Trzymamy kciuki by wyrósł na pięknego wierzchowca. W stajni przygotowaliśmy dla nich największy boks jakim dysponujemy. Pościelony na grubo, ze świeżą słomą. Klacz weszła jak zwykle ale mały miał opory przed wejściem do stajni. Kolega wziął „maleństwo” na ręce i zaniósł do matki. Po chwili źrebaczek pił mleko od klaczy. Na noc dorosłe konie idą z powrotem na pastwisko. Matka z przychówkiem zostaje do rana w stajni. Nie chcemy by zaszkodziły chłodne noce czy deszcz. Rano wyjdą na pastwisko.