Przydrożne aleje to wbrew pozorom bardzo ciekawe zagadnienie. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyłem, że są cennym elementem między innymi przyrody, krajobrazu, i dziedzictwa kulturowego. W ostatnim czasie podróżując przez Mazury mogłem znowu je podziwiać.

          W dawnych czasach kiedy szczytem luksusu było posiadanie konia aleje pełniły ważną rolę w komunikacji. W ich cieniu strudzonemu wędrowcy łatwiej było znosić trudy podróży. Znajdował schronienie nie tylko przed słońcem ale tez przed wiatrem czy śniegiem. Istnienie nasadzeń wzdłuż traktów miało znaczenie dla orientacji w terenie. Graniczne szpalery wyznaczały granice wsi, a nawet parafii. Drzewami obsadzano drogi krajowe i tzw pocztowe. W miejscach newralgicznych by nie uszkodzić roślin ustawiano kamienne odbojniki. W Prusach Wschodnich niszczenie zadrzewień zagrożone było karą. 

      Przez setki lat w wielu rejonach Polski takich jak Warmia, Mazury czy Pomorze weszły na stałe do krajobrazu. Dzisiaj stanowią ważny jego element. Szpalery drzew widzimy przy drogach z ruchem samochodowym. Prowadzą też do rezydencji, są częścią założeń parkowych. Do wielu mazurskich starych cmentarzy prowadzi lipowa aleja. Do Stańczyk na skraju Puszczy Rominckiej gdzie stoją słynne mosty kolejowe, prowadzi piękna trasa wysadzana jarzębami. Najbardziej znana z mazurskich jest chyba dębowa aleja na trasie Kamionek – Sztynort. Na trakcie prowadzącym do starej siedziby hrabiowskiego rodu Lehndorffów rosną okazałe 400 letnie drzewa. 

 

      Najbardziej zagrożone są te znajdujące się przy ruchliwych drogach publicznych. Wiele drzew ze względu na swój wiek może stanowić zagrożenie w ruchu. Jest to jeden koronnych argumentów zwolenników ich wycinania. Praktyka jednak pokazuje, że przy odpowiednim prowadzeniu korony przez wykwalifikowanych arborystów można temu zapobiec. Nie udało się uratować drzew przy drodze Kętrzyn – Bartoszyce. Dobrym przykładem jak może wyglądać remont drogi z zachowaniem  istniejących zadrzewień jest trasa Kętrzyn – Węgorzewo.

 

Udało się poprawić nawierzchnię  i pozostawić wiele drzew. Nawet teraz kiedy nie ma liści jadąc tą trasą miejscami człowiek porusza się w tunelu z pni i gałęzi.

 

By ostrzec prowadzących przed ewentualnymi niedogodnościami ustawiono odpowiednie znaki.

 

Ograniczenia prędkości nie są niczym nadzwyczajnym i nie powinny nikogo irytować. Są to drogi o mniejszym natężeniu ruchu. Za naszą zachodnią granicą w Niemczech wielokrotnie widziałem podobne drogi i obowiązujące prędkości były zbliżone do naszych. Przez Węgorzewo wiedzie szlak rowerowy Green Velo. Wzdłuż niego posadzono nowe drzewa.

 

      Różnego rodzaju zadrzewienia śródpolne to niezmiernie ważny element różnorodności przyrodniczej. W  ostatnim czasie największą „karierę” zrobiła pachnica próchniczanka. Okazało się, że ten rzadki niewielki owad występujący w lasach o charakterze naturalnym upodobał sobie aleje przydrożne. W starych dziuplastych pniach z dużą ilością murszu larwy znajdują doskonałe warunki do rozwoju. Ponieważ jest to gatunek chroniony ochronie podlega tez jego siedlisko przez co takich drzew nie można wycinać. 

      Z alejami związanych jest wiele ptaków. Wobec co raz bardziej powiększających się pól pod uprawy i ginących mozaik siedlisk, wartości nabierają każde zadrzewienia. Badania wykazały, ze z tego typu środowiskiem związanych jest 45 gat. ptaków a wg innych wręcz  do 80. Stanowi to nawet 1/4 awifaunę lęgową w Polsce. Okazuje się, że również dla nietoperzy jest to cenne środowisko. Zwierzęta te wykorzystują echolokacje do orientacji i poruszania się w przestrzeni. Z powodu braku przeszkód i braku powrotu wysłanego sygnału tracą orientację i nie mogą się poruszać w otwartym terenie. Sympatyczne drobne gryzonie z rodziny popielicowatych można tu też spotkać. Ze względu na nieliczne występowanie wszystkie cztery krajowe gatunki są pod ochroną. Chronione są również wszystkie gat. porostów. Wiele z nich można spotkać na śródpolnych drzewach. Razem z nimi występują rzadkie gat. grzybów.

      Przydrożne aleje to istna skarbnica historii i przyrody. Pod niejednym drzewem na Śląsku odpoczywał król Jan III Sobieski. Na Warmii i Mazurach są napoleońskie dęby pod którymi wytchnienia szukał wielki wódz. W ich cieniu cesarz z pewnością podziwiał pałac i park w Kamieńcu k/ Susza. Zadrzewienia chodź sadzone ręką człowieka stanowią ważną ostoję przyrodniczą. Są miejscem życia wielu często chronionych gatunków flory i fauny.