Ostatnio podczas jednej ze swoich wędrówek odwiedziłem trochę zapomniane miejsce (takie zresztą lubię najbardziej). W czasach średniowiecza obyła się tam wielka bitwa pomiędzy Krzyżakami, a Litwinami.  Miejsce to zwą Krwawą Górą, która położona jest obok Wopławek (powiat kętrzyński).

      Dawne to były czasy i krwawe. Zakon krzyżacki mieczami pod pretekstem szerzenia wiary w jednego Boga rozciągał swoje wpływy na Bałtykiem. Po rozprawieniu się z Prusami wyprawiał się na Litwę. Na przełomie XIII i XIV w co najmniej raz w roku organizował zbrojne napaści nad Niemen. Ale napotkał tam godnych siebie przeciwników. Ci nie pozostawali mu dłużni i bez pardonu potrafili złupić państwo zakonne. Wieloma wyprawami dowodził wielki książę litewski  Witenes. Pamiętnego roku 1311 wyprawił się ze swoim wojskiem daleko, aż na Warmię. Łupił, rabował, po zdobytym Lidzbarku Warmińskim zostały zgliszcza. Wielce mu to się spodobało bowiem zuchwale zapuścił się w głąb terenu przeciwnika i zdobył wiele kosztowności. W niewolę wziął aż 1200 jeńców. Książę wracając na Litwę rozbił obóz niedaleko osady zwanej Woplauken (nazwa wywodzi się z jez. staropruskiego i oznacza pole Wopego). Trzeba pamiętać, że te tereny w tamtych czasach pokrywała Wielka Puszcza zwana przez kronikarzy Grosse Wildnis. Teren o małej ilości dróg, pełen bagien, jezior i gęstych lasów.  Sprawnie poruszać się przez nie mogło tylko lekkozbrojne wojsko. Dzięki temu w tym trudnym terenie wojowie litewscy mieli przewagę nad zakutymi w stal przeciwnikami. W ślad za siejącymi spustoszenie poganami ruszył krzyżacki pościg. Dowodził nim wielki komtur Henryk von Plotzkau. Dogonił ich właśnie pod Wopławkami. Obóz był dobrze broniony bo trzykrotnie Krzyżacy musieli nacierać nim go zdobyli. Sam Witenes zdołał uciec tak jak 1000 jego ludzi. Takie liczby przynajmniej podają kronikarze. Legenda głosi, ze zrabowane kosztowności zostały utopione w pobliskim jeziorze Mój. Wiele krwi zostało przelanej na tej ziemi stąd zapewne pochodzi nazwa góry. Z tamtych czasów pochodzi także nazwa jednaj w okolicznych miejscowości Strzyże, (z niemieckiego: bój, potyczka, spór).

      Było to pierwsze z tym przeciwnikiem tak znaczące zwycięstwo zakonu. Wyczyn został nazwany Bitwą Stulecia. O doniosłości tego wydarzenia niech świadczy fakt, że z tej okazji wielki mistrz Zakonu krzyżackiego Karol z Trewiru ufundował w Toruniu klasztor benedyktynek. W 1936r. dla upamiętnienia 625 rocznicy bitwy, na Krwawej Górze ustawiono obelisk z wyrytymi dwoma skrzyżowanymi mieczami i datą 1311. Od kilku lat wczesną wiosną pod koniec kwietnia odbywa się  tutaj rekonstrukcja historyczna. Bowiem właśnie w zapusty miało miejsce to wydarzenie. Dlatego warto wcześniej zaplanować sobie wolny termin i zobaczyć widowisko.

      Dzisiaj chyba każdy mieszkaniec Wopławek potrafi wskazać gdzie stoi obelisk. Mam osobistą satysfakcję, że sam odkryłem to miejsce na długo zanim stało się atrakcja turystyczną. Pamiętam jak w szczenięcych latach jedynym dostępnym mi środkiem lokomocji czyli rowerem pedałowałem po mazurskich brukowanych drogach. Kiedy w we wsi zapytałem o kamień i o bitwę mieszkańcy bezradnie rozkładali ręce. Nie potrafili wskazać tego miejsca. Ostatnio właśnie tam wróciłem. Myślę, że pogoda (czyli niewielki opad śniegu) jaką zastałem niewiele różniła się od tej 700 lat temu. Jadąc z Kętrzyna trzeba przejechać przez Wopławki. Kierować należy się w stronę Czernik (a nie Karolewa). 

 

Jadąc wspominanym brukiem pamiętającym jeszcze czasy Bismarka dojeżdżamy do niewielkiego skrzyżowania gdzie jest mała tabliczka kierujaca nas w lewo pod górę.

 

Widzimy stąd niewielka kępę drzew, na szczycie wzniesienia.

 

Dla znawców mazurskiego krajobrazu od razu przyjdzie na myśl, że o stary ewangelicki cmentarz. I to prawda choć po grobach zostały jedynie niewielkie ślady. Mimo to ktoś dba i stawia na nich świeczki. Czyżby  to odwieczny strażnik jakiejś innej nieznanej historii?

 

Droga prowadzi do samotnego siedliska i dalej do Strzyży.

 

Przed zabudowaniami siedliska trzeba zostawić samochód i pieszo przez pole dojść na miejsce.

 

Pamiątkowy kamień ustawiony jest na skraju zadrzewień cmentarza. Sam rysunek mieczy i data może być słabo czytelna dlatego użyłem starej sztuczki i natarłem śniegiem. Dzięki temu są lepiej widoczne.

 

 

Lubie oczami wyobraźni patrzeć jak na otaczających polach rozgrywają się w średniowieczne wydarzenia. Obóz Witenesa, nacierający Krzyżacy, zatopione skarby w jeziorze. 

      Dla pełnej informacji należy wspomnieć, że w Wopławkach są ruiny pięknego pałacu. Z Krwawej Góry na horyzoncie widać lasy Wilczego Szańca czyli głównej kwatery Hitlera. Widać z niej również pobliski niewielki las, czy raczej park skrywający tajemnicza budowlę. 

 

Ale o tym innym razem…