Wielu ludzi zaczyna szerzej spoglądać na ruch Slow. Swoim zasięgiem obejmuje on coraz to nowe dziedziny życia. Wywodzi się z celebracji kulinariów, ale jego idea łatwo przenosi się na inny grunt. W tym duchu odkrywa się sposób na wzornictwo, modę a nawet życie.

      Ameryki nie odkryję jeśli stwierdzę,że chętnie wypoczywamy blisko natury. Nawet najzatwardzialsi z mieszczuchów czasem z przyjemnością odwiedzają miejskie parki, że nie wspomnę o luksusowych ośrodkach wypoczynkowych gdzieś na prowincji. Odpoczywają tutaj nasze ciało i umysł. Szuka się zatem naturalnego krajobrazu pozbawionego industrialnego hałasu. Bez sieci wysokich słupów energetycznych, wielkich hal przemysłowych na przedmieściach czy plątaniny sieci drogowej. Ukojeniem dla oczu jest zieleń drzew (nie musi to być od razu pierwotna puszcza).

 

Widok leżących beztrosko źrebaków łagodzi nerwy.

 

Z dala od betonowych „łąk” i asfaltowych „rzek” wielkich miast chętnie wpatrujemy się w niespiesznie falująca wodę w jeziorze tak jak tutaj w j. Hańcza. 

 

Naturalny krajobraz stał się dobrem ograniczonym. Im większe będzie na niego zapotrzebowanie tym będzie droższy. W Polsce pn-wsch jest jeszcze wiele miejsc gdzie można go zboczyć. Mało tego! Ludziom mieszkającym tutaj od dziesięcioleci, udało się swoje domostwa świetnie wkomponować w otoczenie. Nikogo nie rażą stare niewielkie osady rozsiane pośród bagien biebrzańskich. Na północnych Mazurach zachowały się całe wsie nieskażone nowoczesną architekturą (np. Zabrost, w którym 100% budownictwa jest sprzed 1945r). Przyroda wspólnie z człowiekiem stworzyła niepowtarzalny krajobraz kulturowy. 

 

Wystarczy tylko nieco wysilić swoją uwagę by bez problemu rozpoznać granicę pomiędzy Suwalszczyzną, a Mazurami. Te niepowtarzalne widoki stały się siłą przewodnią w plebiscycie „New 7 Wonders”, w którym startowały Mazury. W innym konkursie Suwalski Park Krajobrazowy trafił na listę siedmiu nowych cudów Polski. Tak więc to co na pierwszy rzut oka może wydawać się banalne i nieciekawe często po bliższym przyjrzeniu okazuje się niezwykłą wartością. Ludzie przyjeżdżają tutaj by cieszyć swoje oczy. 

      Wszystkim czytelnikom i sobie życzę byśmy jak najdłużej mogli korzystać z naszych cudów. (Tak jak np. poniżej nad jeziorem Wigry.)