Dzisiaj będzie krótko. Wybrałem się do lasu w poszukiwaniu jeleni. Jak wiadomo chętnie odwiedzają leśne uprawy dlatego spodziewałem się, że tam je zobaczę.

Ale jak się okazało nie jestem jedynym ich wielbicielem. Gdzieś pomiędzy Bryzglem, a Płocicznem w pobliżu Wigierskiego Parku Narodowego trafiłem na świeżutkie wilcze tropy. Z ilości i wielkości śladów wynikało, że było to kilka sztuk w różnym wieku. Z daleka moją uwagę zwróciło dziwne pomieszanie ściółki ze śniegiem.

Kiedy podszedłem bliżej okazało się, że jest to tak zwane „drapanie”. Wilki rozdrapując podłoże (ściółkę czy ścieżkę po której idą) znacząc w ten sposób swój teren.

Sedno tego działania leży jednak nie w mechanicznym znaczeniu, a w pozostawionym zapachu. Psowate jak wiadomo nie maja gruczołów potowych (dlatego dyszą żeby się ochłodzić). To jednak nie do końca prawda. Gruczoły potowe posiadają w „dłoniastej” części łap. „Wycierając” łapy pozostawiają swój indywidualny zapach. Tutaj „znak graniczny” miał ok 2 metrów długości i był bardzo widoczny.
No cóż jeleni nie widziałem bo z pewnością wilki były pierwsze. Na pocieszenie pozostaje mi stwierdzenie, że wilki i ja myślimy w podobny sposób – przynajmniej w sprawie jeleni.