Włochatka – a co to takiego? Ktoś może zapytać. To jest niewielka bardzo sympatyczna sowa. Jesienią pisałem o najmniejszej z nich czyli o sóweczce, ale tym razem miałem spotkanie z włochatką. Jest to rzadki gatunek znajdujący się w Czerwonej Księdze. Wymaga rozległych i starych lasów. W Puszczy Augustowskiej zasiedla drzewostany ponad 100 letnie z przewagą sosny lub świerka.

Gniazduje w dziuplach najchętniej wykutych przez dzięcioła czarnego (wiele ptaków lubi jego dziuple). Dzięcioł co roku kuje nową dla siebie więc nie ma problemu kto ma w niej zamieszkać. Włochatka potrzebuje jeszcze dobrych terenów łowieckich. Żywi się drobnymi gryzoniami. Poluje na nie na otwartych śródleśnych polanach, zrębach.

Samce są znane z tego, że potrafią robić spiżarnie z upolowanych np norników. Tak jak inne sowy ma niesymetrycznie zbudowana czaszkę, a dokładnie miejsce z którego wychodzą uszy. Dzięki temu potrafi doskonale zlokalizować swoją ofiarę.
Odzywa się charakterystycznym szybkim głosem poo, poo, poo po. Jest on dosyć donośny. Właśnie po nim rozpoznałem z kim mam do czynienia. Sprawiło mi to wielką radość, że tak rzadka sowa mieszka całkiem niedaleko. No może mieszka to za dużo powiedziane ale już dwa razy ją słyszałem w tym samym miejscu. Gdzieś na przełomie marca i kwietnia sprawdzę czy jeszcze tam jest. Jeśli tak to znaczy, że są duże szanse na wyprowadzenie lęgu. To był by prawdziwy hit! Jest to sowa typowo nocna więc na zrobienie zdjęcia nie miałem szans. Z niecierpliwością czekam co przyniesie wiosna.