Co raz więcej ludzi zwraca szczególną uwagę na jakość produktów spożywczych z którymi się styka. Nie zawsze muszą być drogie i dostępne tylko w sklepach ze zdrową żywnością. Na lokalnych bazarach od dawna można się zaopatrzyć w prawie wszystko co potrzeba.

      Dobry bazar jest wydarzeniem cyklicznym. Dzięki temu producenci czy sprzedawcy mogą swoje wyroby zaprezentować w kilku miejscach bliższej i dalszej okolicy. Weźmy np. Suwałki, duży bazar jest co sobota. Kupić na min można wiele: od jaj kurzych i serów zaczynając, przez warzywa, ubrania, meble ogrodowe, art. żelazne na starociach kończąc. Słowem mydło i powidło.

 

 

      Od kilku lat można zauważyć, że dużą popularnością cieszą się lokalne wyroby. Do wielu stoisk od rana ustawiają się kolejki, czasem bardzo długie. Swoją jakością, a nie ceną zyskały  popularność.  Ja chętnie kupuję sery korycińskie. Zawsze są świeże i w kilku smakach.

 

Te lub np. z Wiżajn mają ustaloną renomę, ale domowe sery sprzedają również starsze panie w charakterystycznie (jak na mój etnograficzny gust – po podlasku) zawiązanych chustach na głowie. Wielu kupujących ma swoich sprawdzonych dostawców. Po wędliny chodzą tylko do pana Mirka, a po jajka do pani Jadzi.

 

Ludzie osiedli w mieście mają sentyment do rolnika z rodzinnej miejscowości. Wizyta na bazarze jest okazją do podtrzymania starej znajomości i kupna mleka czy twarogu z dobrze znanego gospodarstwa. Jeśli chodzi o pieczywo to również jest w czym wybierać. Sporo jest małych piekarni, a konkurencja duża. Często zachęcają do bezpłatnego spróbowania wypieków. Wśród nich prym wiedzie chleb na tataraku z Bargłowa. Żeby go kupić zawsze trzeba odstać swoje w kolejce. Do wyboru jest kilka rodzajów i wielkości. Niezdecydowanym pan chętnie odkroi pajdę na spróbowanie.

 

      Bazar to też wydarzenie towarzyskie. Zawsze można tu spotkać kogoś znajomego. A ile tematów do rozmowy. Nawet nie przeszkadzają siatki pełne zakupów. Stoją sobie takie dwa „dromadery” i rozważają o wyższości ziemniaków odmiany Astry nad Irysami. Kiedy mężczyźni całkiem przypadkiem spotkają się przy przy stoisku z sieciami rybackimi, jest to dobre miejsce i pora na wymianę uwag o tym jak przezimowały ryby w stawach. W tym czasie ich żony by nie  tracić czasu sprawdzą co nowego w dziale tekstylia.

 

      A tak całkiem poważnie. Robienie zakupów na lokalnych jarmarkach i bazarach jest bardzo pożyteczne. W dzisiejszych czasach środowisko jest obciążone chyba najbardziej transportem. Miliony litrów ropy zużywa się na przewiezienie towaru do wielkich sklepów. Czasami nawet małe opakowanie odbywa podróż międzykontynentalną. Produkt przyjazny środowisku to też taki, który przebywa jak najkrótszą drogę od producenta do konsumenta. Ziemniaki tu można kupić od lokalnego hodowcy. Wtedy zamiast z Maroka w hipermarkecie, kupujemy tutejsze. Wiele z oferowanych towarów powstaje w promieniu kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów. Sprzyja to możliwości korzystania z niepowtarzalnych smaków. Tych produktów nie kupimy gdzie indziej. Ale tym samym kiedy jesteśmy w innym regionie Polski czy świata możemy posmakować czegoś czego nie ma u nas. Jest to popieranie lokalnych drobnych producentów. Dzięki naszym świadomym wyborom wspieramy tradycję danego miejsca. Kupując sprawdzone miejscowe  wyroby wspomagamy małe gospodarstwa. Można też dowiedzieć się dokładnie, z której miejscowości pochodzą i jak są wytworzone. Wiele osób tutaj się zna i dlatego sprzedającemu zależy na wyrobieniu i utrzymaniu dobrej opinii.