Wiosna już niedługo. Wybrałem się na ostatnią zimowa wyprawę do Puszczy Boreckiej. Początek marca ale zima nie odpuszcza. Temperatura ciągle na minusie, sporo śniegu i piękna słoneczna pogoda. Do Boreckiej zimą wybieram się oczywiście w poszukiwaniu żubrów. Lubie tam jeździć i  podziwiać piękne krajobrazy Mazur Garbatych.

Kiedyś wybiorę się na krajobrazowe zdjęcia. Tym razem widokami pocieszyłem tylko własne oczy, a szklane oko obiektywu aparatu musi poczekać. Puszcza łatwo nie oddaje swoich tajemnic. Człowiek brnie przez śnieg, przedziera się przez młodniki i może trafić chyba na piekielne wrota? Oto niespodziewanie trafiłem na takiego biesa:

Na szczęście okazało się, że ten jest już niegroźny. Ale licho nie śpi i należy mieć się na baczności. Na śniegu wypatrywałem tropów żubrów. Długo nie mogłem na nie trafić. Mój trud opłacił się bo w końcu znalazłem miejsce gdzie przechodziło całe stado.

Z uwagą rozglądałem się ale nie widziałem żadnego osobnika. Wbrew pozorom nawet w zimowej, bezlistnej szacie trudno z daleka wypatrzeć tak duże zwierzę. Mój zmysł tropiciela wyłowił w oddali żubra. Stał za krzakami i niewiele było go widać.

Nie podchodziłem zbyt blisko żeby go nie sprowokować do ataku lub ucieczki. Nidy nie wiadomo co takiemu przyjdzie do głowy. Obejrzałem go sobie w lornetce i się oddaliłem. Wracając trafiłem na dwa dwa żubry wylegujące się na leśnej polanie.

Leżały sobie spokojnie na słońcu. Piękny widok jak takie kolosy leżą i od niechcenia rozglądają się po okolicy. To w końcu ich królestwo… To była ostatnia wyprawa tej zimy na żubry. Wiosną do Puszczy wrócę z pewnością!