Żubr jest jednym z gatunków, który był na granicy wyginięcia ale udało się go ocalić. Jest to zasługa wielu pokoleń ludzi różnych profesji zaangażowanych w jego ochronę. W powszechnej opinii sukces przypisuje się środowisku dzisiaj byśmy powiedzieli „ochroniarskiemu”. Jest to tylko część prawdy. Niniejszy wpis poświęcam leśnikom, którzy mają ogromne zasługi w przywróceniu „króla puszczy” na tron, a ich zaangażowanie często jest pomijane. Dodatkowo spotykają się z krytyką ze strony współczesnych miłośników przyrody, według których skuteczna ochrona przyrody polega wyłącznie na nic nierobieniu. Ale zacznijmy od początku, a właściwie od czasów gdy padł ostatni żubr w Puszczy Białowieszczańskiej.

W 1919r skłusowano ostatniego żubra z populacji dzikio żyjącej (wyniszczenia wojenne oraz głód miejscowej ludności nie sprzyjały zachowaniu zwierzyny). Profesor UJ Władysław Szafer orędownik utworzenia Białowieskiego Parku Narodowego tak to opisał: „W pierwszych dniach kwietnia chodziłem po Puszczy nie widziałem kłusowników, ale też nie zastałem już także przy życiu zwierzyny. …, zginął z ostępów i mateczników Puszczy Białowieskiej żubr, król kniei polskiej”. W odradzającej się Polsce znaleźli się ludzie żywo zainteresowani ochroną żubrów. W tamtym czasie żyły jeszcze jedynie w ogrodach zoologicznych. Prof. Jan Sztolcman zainteresował forum międzynarodowe potrzebą przywrócenia gatunku. Jego staraniem na Kongresie Unii Ochrony Przyrody w Paryżu w 1923r. zawiązano Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. (Prof. Sztolcman wykładał łowiectwo, był założycielem i redaktorem Łowca Polskiego, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, uczestnik wielu zagranicznych wypraw naukowych, w Ekwadorze odkrył cztery gat. ptaków. Jak widać ten podróżnik, odkrywca, ornitolog, myśliwy  – mógł być też sprawnym działaczem ochrony przyrody.) Początkowo należało zinwentaryzować wszystkie żyjące żubry i ustalić, które są przedstawicielami czystej krwi nizinnej (jest jeszcze żubr kaukaski).  Na świcie żyło według różnych źródeł od 54 do 66 osobników tego gatunku. W Polsce było zaledwie 6 sztuk. Profesjonalne podejście do tematu zaowocowało powstaniem „Księgi rodowodowej żubrów”, która jest prowadzona do dzisiaj. Nierozwiązana była sprawa gdzie prowadzić hodowlę? Utrzymanie tak dużych zwierząt, w sporej grupie wymaga znacznego areału i środków. Pierwsze próby podjęto w poznańskim zoo ale bez efektu. Na przeciw oczekiwaniom wyszli białowiescy leśnicy. W 1929r na terenie Nadleśnictwa Zwierzyniec utworzono zwierzyniec dla żubrów o pow. 22 ha.  Dyrekcja Lasów Państwowych zakupiła w Niemczech dwa pierwsze osobniki. Tego samego roku przyjechały dwa kolejne. Środowisko naukowe sceptycznie odniosło się do poczynań leśników. Białowieża miała nie być najlepszym miejscem ze względu na kłusownictwo i występujące choroby pasożytnicze u dzikich zwierząt (motylica wątrobowa). Już wtedy przykładano wielką wagę do stanu zdrowotnego. Każdy osobnik był przecież droższy niż złoto. Gatunek był na skraju przepaści. W 1930 w Polsce było już ok 16 sztuk. W tym samym roku w Departamencie Nauki i Szkół Wyższych Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego odbyła się konferencja, na której Radca ministerstwa rolnictwa Ejsmond zwrócił uwagę, że: „umieszczenie żubrów w Białowieży ma charakter eksperymentalny. Czuwa nad niemi wykwalifikowany hodowca, leśnik Charczun.” W trosce o zdrowie podopiecznych chciano je przenieść do planowanego zwierzyńca w jednym z poznańskich Nadleśnictw, ale utworzenie w 1932r. Białowieskiego Parku Narodowego przesądziło o pozostaniu zwierząt w swoim naturalnym mateczniku. W tamtym czasie o Puszczę dbało wielu wspaniałych leśników. Przywołać tu można choćby postać Jana Patoki – syna Puszczy. Jak mało kto znał leśne ostępy. Potrafił grać wszystkie tradycyjne sygnały myśliwskie, bez jego obecności nie mogło się obejść żadne polowanie prezydenta Mościckiego.  Bardzo często był angażowały w pobyt znamienitych gości. Znał Rydza – Śmigłego, Becka, Koniewa, Rokossowskiego i innych wielkich tamtej epoki. Był człowiekiem oddanym swej pracy. Do dzisiaj zachowało się zdjęcie Patoki z sygnałówką, karmiącego żubry. 

W 1929r dzięki leśnikom żubry ponownie zagościły w Puszczy Białowieskiej.

W 1929r dzięki leśnikom żubry ponownie zagościły w Puszczy Białowieskiej.

II Wojnę światowa przeżyło 17 żubrów. Już w 1944r Edward Więcko kierownik Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku postulowało przywrócenie Międzynarodowego Towarzystwa Ochrony Żubra. W jej skład mieli wejść między innymi: prof. Krzysik dyrektor Instytutu Badawczego Lasów Państwowych,  S. Żemis Naczelny Dyrektor Lasów Państwowych, E. Więcko  Dyrektor Lasów Państwowych w Białymstoku, dr J. Karpiński kierownik Parku Narodowego w Białowieży. W 1946 r. zwierzyniec żubrów powiększono do 203,23 ha wydzielonych z Nadleśnictwa Zwierzyniec i nazwano rezerwatem hodowlanym. Obecnie w Polsce mamy kilkanaście miejsc, w których żubry żyją w zamkniętej hodowli zagrodowej. Najcenniejsze są jednak wolno żyjące stada. Oprócz Puszczy Białowieskiej, spotkać możemy je w Puszczy Knyszyńskiej, Puszczy Boreckiej, w Bieszczadach, na Pomorzu (N-ctwo Wałcz) i ostatnio w Puszczy Augustowskiej. Leśnicy wspólnie z naukowcami biorą udział w działaniach zmierzających do wzrostu populacji żubrów. Ciągle trwają prace nad wsiedleniem żubrów do Puszczy Rominckiej. Wzrost populacji gatunku w formie wolnościowej świadczy od wysokiej jakości środowiska. Zwierzęta te potrzebują rozległych lasów ale też i dostępu do łąk gdzie żerują. 

  Na podstawie swojego doświadczenia (subiektywnego) mogę powiedzieć, że żubry są w dobrych rękach. Leśnicy opiekujący się tymi zwierzętami prezentują profesjonalne podejście podparte wiedzą praktyczną i naukową. Są to często nietuzinkowe postacie. Wcześniej wspomniany Patoka z Białowieży czy legendarny już Aleksander Stachurski z P. Boreckiej. Ich miejsce zajęli młodsi ale równie oddani sprawie. Żubr choć to zwierze leśne wymaga utrzymywania łąk gdzie może spokojnie się paść. Czasem zwierzęta wypuszczają się na pola rolników i tam robią szkody w zasiewach, dlatego trzeba umieć zatrzymać je w lesie. Wszędzie tam gdzie są żubry dużą uwagę zwraca się na utrzymanie właściwego stanu sanitarnego. Wąska pula genowa powoduje podatność na różne choroby. Rozszerzająca się infekcja mogła by zagrozić całemu stadu. Dlatego czasem potrzebna jest eliminacja chorych osobników. W środowisku, w którym populacja osiągnęła maksymalne zagęszczenie też konieczna jest eliminacja by ustrzec przed niepożądanymi efektami przegęszczenia. Wie o tym każdy student leśnictwa, biologii czy weterynarii. Odstrzały żubrów choć dla niektórych są barbarzyństwem to wynikają z troski o resztę stada. Dla samych hodowców też jest to trudna sytuacja. Janusz Gil (autor „Zarysu fizjologii żubra”) pisze tak o wieloletnim kierowniku Ośrodka Hodowli Żubrów w Białowieży: „Brał ( W. Pirożnikow przyp. red.) udział w wielu eliminacjach żubrów. Jako strzelec – działał pewnie, zaś jako hodowca cierpiał zawsze nad każdą śmiercią żubra. Przez 2-3 dni był zmartwiony i małomówny.” W. Pirożnikow pierwsze leśne szlify zdobywał jeszcze przed II Wojną Światową w leśnej szkole w Żyrowicach koło Słonima, był też myśliwym co nie przeszkodziło mu zostać jednym z najbardziej zasłużonych w ochronie żubrów. Obecnie stada wolnościowe podlegają co rocznemu przeglądowi przez specjalną komisję składającą się z leśników, naukowców, weterynarzy i innych hodowców. Tylko taka komisja może stwierdzić czy dany osobnik wymaga eliminacji.

Utrzymanie chronionych gatunków jest kosztownym i angażującym działaniem. Mimo to nie szczędząc sił i środków, leśnicy ciągle maja dobre rezultaty w tym co robią. Stada pod ich opieką powiększają się i zasiedlają nowe miejsca.  Przykładem jest osiedlenie 7 żubrów w 2018r w Puszczy Augustowskiej. Chyba jest im tu dobrze bo nie dość, że stado utrzymało się, to odnotowano przychówek. Ostatnio polskie żubry trafiły do hiszpańskiej Andaluzji. Trwają prace przygotowawcze nad zasiedleniem Puszczy Rominckiej. Żubr w lesie to nie lada wyzwanie dla gospodarza. Kilkuset kilogramowe zwierze potrzebuje mnóstwa paszy. Poza nim są też inne wcale nie tak małe zwierzęta jak łosie czy jelenie które chętnie żerują na leśnych uprawach i młodnikach. W ochronie jakiegokolwiek gatunku ważne jest zapewnienie mu środowiska do swobodnego dzikiego życia. Niepodważalnym sukcesem polskich leśników jest zachowanie lasów puszczańskich w taki sposób by mogły powrócić tu żubry. Żubr w lesie to nie tylko powód do dumy ale i wielki obowiązek. Dlatego niezbędna jest współpraca z naukowcami, weterynarzami, ludźmi praktyki z PN. Licząc od 1929r to już ponad 90 lat od kiedy leśnicy wspólnie z gronem różnego rodzaju specjalistów odbudowali gatunek, który był na skraju zagłady. Dzięki ich wytężonej pracy zwierząt ciągle przybywa. Polskie żubry żyją nie tylko w kraju ale i za granicą. Obecnie (2020r.) w Europie żyje ponad 8400 żubrów, w Polsce blisko 2300. Z całą pewnością można powiedzieć, że co czwarty żubr mieszka w Polsce!

Leśniczy d/s łowieckich Adam Kolator Wypuszcza żubry w Puszczy Augustowskiej 2018r. Fot. M. Węgrzynowicz

Leśniczy d/s łowieckich Adam Kolator wypuszcza żubry do zagrody adaptacyjnej. Po oswojeniu się zwierząt z nowym miejscem zostały wypuszczone na wolność. Puszcza Augustowska 2018r. Fot. M. Węgrzynowicz.

Serdecznie dziękuję panom Tomaszowi Ginsztowi i Markowi Węgrzynowiczowi za pomoc przy zbieraniu materiałów to powyższego tekstu.